• Wspólne żeglowanie...


    Wyobraź sobie miłą, rodzinną atmosferę... znajomych, przyjaciół... z którymi dzielisz swoją pasję... Dookoła woda, biel żagli i przyjemny, lekki wiatr... Można wówczas zapomnieć o całym świecie, o problemach, o troskach. Zapraszamy! Pływaj z nami

  • Przyjemna nauka żeglowania

  • Nowe cele i nowe horyzonty

  • Wypoczynek

Copyright 2018 - Jakub Bilski & Stowarzyszenie "Wiatr w żagle" im. Bartosza Kołodziejczyka

Znajomi o Bartku

"Hej! Wcale nie jest łatwo ułożyć tyle wspomnień w kilka zdań. Myślę jednak, że najważniejsze jest to, że Bartek jest "ojcem chrzestnym" naszego małżeństwa. To dzięki niemu zaczęliśmy być razem i zawsze w trudnych chwilach mogliśmy na niego liczyć.Bartek był też obecny niemal we wszystkich najważniejszych momentach naszego związku. To właśnie z Bartkiem i Janą spędziliśmy nasz wyjazd poślubny, to w Wiązownie w jego pokoju pocałowaliśmy się po raz pierwszy. Spędziliśmy razem wiele wspaniałych chwil ale chyba najbardziej niesamowite jest to, że kiedy przeprowadził się do Czech i widywaliśmy się znacznie rzadziej nigdy nie czuło się dystansu czy mijającego czasu. Każde spotkanie po dłuższej przerwie było niezwykle serdeczne i zawsze mieliśmy takie przeświadczenie, że dla prawdziwej przyjaźni takie detale jak odległość nie mają najmniejszego znaczenia.

Kinga i Michał"

 

"Co z Niego wyrośnie? - pamiętam jak martwili się skądinąd wspaniali, a w ówczesnych niezbyt łatwych czasach dość młodzi Rodzice, nasi serdeczni Przyjaciele... Efekt wieloletnich rodzicielskich działań chyba przerósł ich oczekiwania - wychowali Bartosza na wspaniałego faceta, zawsze uśmiechniętego, ciepłego, otwartego na innych ludzi, uczynnego, wspomagającego, angażującego się w różne akcje, mądrze cieszącego się życiem i towarzystwem przyjaciół. Miałem zaszczyt i olbrzymią przyjemność z balastowania (jako kompletny żeglarski laik) podczas kilku rejsów, gdy Bartek przejmował ster. Niezapomniane wrażenie pełnej kontroli nad jachtem, porządku i stanowczości w tym co robił, jednocześnie żeglując z gracją i maestrią, bez wysiłku i z fantazją... Bajka! Czy to wszystko można połączyć? Okazuje się, że był taki Facet, który pozostanie w mojej pamięci na zawsze. Tak samo, jak gitarowe duety z Bartkiem i wspólne śpiewanie z Przyjaciółmi przy ognisku nad mazurskimi jeziorami. Nikt mi tego nie odbierze. Mógł zrobić jeszcze więcej... Wierzę, że inicjatywa i działalność w ramach Stowarzyszenia im. Bartka, szczególnie pod godnym przewodnictwem równie sprawnego żeglarza Kamila, przeniesie tę nagromadzoną w nas, którym dane było obcować z Bartoszem, pozytywną energię - na innych ludzi, o których przyszłość, być może - tak jak kiedyś o przyszłość Bartka - martwić się mogą ich rodzice..."

Ahoj! Jarek Z.

 

"Bartek to... (choć nie urzędowo, ani tym bardziej biologicznie) mój RODZONY Brat. Bo jak nazwać człowieka, z którym spędziło się całą młodość?Tak zawsze go postrzegałem i nic w tym względzie się nie zmieni. Mówcie co chcecie. Wychowaliśmy się razem, od kołyski poprzez przedszkole, do późnej dorosłości. Wszystkie wspólne wyjazdy, rejsy, żeglowanie, święta, rodzinne spędy...
Gdy myślę o nim, przed oczami staje mi paradygmat świetnego gospodarza, wodzireja imprez i spotkań, jak i świetnego słuchacza. To on do końca pozostawał na posterunku - czy to przy ognisku, czy przy Wigilijnym stole. Ciągle pytał o czyjeś plany, wydarzenia z życia i podchodził do tego niespotykanie empatycznie i z pełną ekscytacją. Łamał mity sytuacji "nie-da-się" oraz "to niemożliwe" od razu sypiąc jak z rękawa gotowymi rozwiązaniami danej sytuacji lub danego pomysłu. Chociaż część rozwiązań wydawała się być utopijna, jego entuzjazm dawał zawsze.... ...wiatr w żagle i zapał do dalszego działania. To bezcenny dar.
Z niespotykaną uwagą był w stanie słuchać drugiego człowieka. Dociekał, pytał, interesował się.
Był również osobą bardzo zaradną, pełną pomysłów bez względu na to czy był to wyjazd do Norwegii w nieznane, przeprowadzka do Pragi, nauka nietuzinkowego języka czeskiego i wiele, wiele innych. Fan Dżemu i Deep Purple, Tolkiena i jego mitologii, żeglarstwa, gitarowego grania, gier RPG. Wyśmienity narciarz, brat, przyjaciel."

 J.

 

"We had some really good times when we went out together, and when Bart had a couple of beers he would be the life and soul of the party and keep going longer than any of us could. Looking through those photos brought back some lovely memories I will cherish forever. We started at Olympus together so we had an immediate bond and got on very well because he was such a lovely, kind, generous and friendly guy who everybody liked.
I think of Bart every day, and still find it hard to accept what happened and I really miss him and our friendship. He always started a conversation with me by saying "Yo Benny..." which I miss hearing."

Ben

"Bartek – młoda osoba z piękną, wesołą duszą. Ciekawy ludzi, ich losów i reakcji. Pogodny wybaczający, starający się zrozumieć, nie oceniać ale wspierać i pomagać. Doceniający starania i sukcesy innych. Zainteresowany! Nie obojętny. Z dystansem do siebie. Miewał zawziętości, szczególnie w młodszym wieku, które z maniakalnym uporem doprowadzał do końca.  Był człowiekiem prześladowanym przez pecha zwanego ”zezowate szczęście”, co oprócz współczucia z powodu bólu fizycznego lub innych niedogodności spowodowanych pechem, wywoływało u bliskich mu ludzi salwy śmiechu. Godził się z tym z godnością i również się śmiał. Zawsze był uczynny i oddany sprawie. Taka 2 metry… wielka, chuda, „szara  eminencja” o wielkim sercu i pełnym uśmiechu. Tak  Go pamiętamy."

Dorota i Maciek

 

"Dawno, dawno temu, na tablicy w szatni pewnego warszawskiego liceum, zawisło ogłoszenie. Ogłoszenie zaczynało się od słów "Hej Pipule!", a dalsza jego treść zapraszała wszystkich muzykujących chętnych na spotkanie. Akurat stałam z koleżanką (Hi! Malwina Miziarska) pod tą tablicą, więc ogłoszenie wzywające jakichś "pipuli" przez jakiegoś "Bartosza z 1 E" nie umknęło mojej uwadze.
- Akurat mu się uda - zaczęłam defetystycznie - ciekawe, kto się na to zgłosi.
Malwina spojrzała na ogłoszenie.
- 1 E? Ale ja znam tego gościa, on jest z mojej klasy, przedstawić Cię?

I zanim zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć, Malwina pociągnęła mnie na 3 piętro, przed salę chemiczną, gdzie akurat jej klasa miała mieć następną lekcję. Wywołała Bartosza z grupy uczniów, powtarzających akurat chemię czy biologię, i postawiła mnie wprost przed nim, rzucając słówko o ogłoszeniu. Z tamtego momentu mgliście pamiętam tylko szeroki uśmiech Bartosza i jego entuzjastyczne pytanie "na jakim instrumencie grasz?". Odpowiedziałam bełkotliwie, że na gitarze, ale że dopiero się uczę (tak na serio, to gitarę miałam od 6 miesięcy i nie potrafiłam zagrać na niej nawet czystego F barre). Bartosz stwierdził, że to fantastycznie, bo on też gra na gitarze i zaprasza mnie w takim razie na spotkanie, wtedy a wtedy, w sali takiej a takiej.

Przyszłam na to spotkanie. I zostałam częścią zespołu. Dzięki temu jednemu, entuzjastycznie nastawionemu, wiecznie uśmiechniętemu i pogodnemu chłopakowi, zaczęła się właściwie moja muzyczna historia. Dzięki Bartoszowi i jego pozytywnej energii, a także dzięki Jerzemu, Kasi i Piotrkowi, wygrzebywałam się co tydzień z mojej apatii i przybywałam na próbę. Dzięki zespołowi Minuta Po Północy, zaczęłam śpiewać. Przez rok odkładałam pieniądze na gitarę elektryczną, a potem kolejny rok na wzmacniacz. Trafiłam na warsztaty rockowe. Nagraliśmy piosenkę autorską ("Choć") na płytę... Mogłabym tak długo wymieniać.

Nie znałam Bartosza z żeglarskiej strony, gdyż nie mieliśmy nigdy okazji pożeglować razem. Wyobrażam sobie jednak, że i w tym środowisku emanował tą samą wewnętrzną pogodą, hartem ducha i pozytywną energią, z których był znany."

 Monika P.

Bartek byl nezapomenutelný mladý muž plný elánu a optimismu a troufnu si říci, že dodnes na něj s úsměvem a obdivem vzpomínáme všichni z celého Maja sportu.

Denisa

 

 

 

 

f t g